Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
25 postów 0 komentarzy

Zakazana historia

Leszek Pietrzak - Doktor historii. Były pracownik Urzędu Ochrony Państwa (1990-2000). Były Pracownik Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Wykładowca akademicki.

Stan wojenny: Zbrodnia i brak kary

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Twórcy i wykonawcy stanu wojennego pozostają bezkarni, bo pomagali im wpływowi do dziś sędziowie i prokuratorzy.

Jutro przypada smutna rocznica. 30 lat minęło od jednej z największych zbrodni komunistycznych w PRL: wprowadzenia stanu wojennego. Twórcy i wykonawcy pozostają bezkarni, bo pomagali im wpływowi do dziśsędziowie i prokuratorzy.

Wiele wskazuje, że opowiedzą tylko przed Bogiem i historią. Stan wojenny, to nie jest tylko przestępstwo Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka. Nie dałoby się tego zrobić bez udziału wojska i ówczesnego wymiaru sprawiedliwości. Dziś wymiar sprawiedliwości, w którym wciąż pracują sędziowie zasłużeni dla obrony socjalizmu w PRL i karania wichrzycieli w stanie wojennym. I to silne lobby paraliżuje od 20 lat wolnej Polski rozliczenie, nawet symboliczne winnych. Dopiero na początku marca 2011r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że dekrety wprowadzające stan wojenny w grudniu 1981 r. były niekonstytucyjne. Wielkie zasługi w tym miał nieżyjący Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski, który skierował w tej sprawie wniosek do TK. Trzeba było aż dwudziestu lat aby wolna Polska uznała wreszcie  bezprawność stanu wojennego. Jednak mimo orzeczenia TK, polski wymiar sprawiedliwości nadal z dużym dystansem  podchodzi do problemu odpowiedzialności karnej twórców stanu wojennego. Widać to najlepiej na przykładzie trwającego przewodu sądowego przed Sadem Okręgowym w Warszawie. W październiku 2011r. Sad Okręgowy w Warszawie wydał pierwszy wyrok w sprawie wprowadzenia stanu wojennego. Jednak i tym razem trudno mówić o zasadniczym przełomie w rozliczaniu twórców stanu wojennego. Warszawski Sąd orzekł wprawdzie że były członek Rady Państwa Emil Kołodziej przekroczył swoje uprawnienia, głosując w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. za uchwaleniem dekretów o stanie wojennym i... natychmiast umorzył postępowanie, bo czyn oskarżonego się przedawnił.

Polskie sądy robiły i robią nadal wiele, aby odsunąć perspektywę wydawania wyroków w procesach twórców stanu wojennego. W sierpniu b.r. ten sam warszawski Sąd Okręgowy  wyłączył z głównego procesu autorów stanu wojennego z powodu złego stanu zdrowia gen. Jaruzelskiego, któremu grozi kara do dziesięciu lat więzienia. Sad zadecydował, że jeśli po roku stan Jaruzelskiego się poprawi, będzie sądzony oddzielnie, jeżeli nie - nigdy już nie zasiądzie na ławie oskarżonych. Tymczasem zarzuty wobec głównych autorów stanu wojennego przedawnią się w 2020 r. Taka sytuacja powoduje, że ofiary stanu wojennego, nie mogąc doczekać się osądzenia winnych stanu wojennego rozważają możliwość złożenia skargi do Trybunału w Strasburgu. Ale gen. Jaruzelski, gen. Kiszczak, Stanisław Kania, członkowie ówczesnej Rady Państwa, to jedynie najważniejsi decydenci.

Niepisana umowa
To oczywista konsekwencja polskie "aksamitnej" rewolucji z 1989 r. Prawie nikt z przejmującej wówczas władzę opozycji nie myślał o rozliczeniu zbrodni PRL i pociągnięciu do odpowiedzialności przedstawicieli komunistycznych władz. A ci, którzy takie postulaty stawiali szybko byli marginalizowani. Nikt też nie mówił o rozliczeniu twórców i wykonawców wprowadzonego w dniu 13 grudnia 1981 r.  stanu wojennego. Zasadniczych przyczyn tej postawy, należy szukać właśnie w politycznym kompromisie jaki został zawarty pomiędzy przedstawicielami opozycji, a ekipą gen. Jaruzelskiego. Ich efektem były obrady Okrągłego Stołu w trakcie, których obie strony opowiedziały się za uruchomieniem procesu transformacji ustrojowej. Po latach jeden z przedstawicieli opozycji, biorący udział w obradach Okrągłego Stołu stwierdził, że "nie wsadza się do więzienia ludzi, z którymi się wcześniej rozmawiało przy jednym stole". Zdanie to dobrze opisuje sposób myślenia elity opozycyjnej w pierwszych latach polskiej transformacji. Filozofia polityczna "grubej kreski" i nie rozliczania przeszłości została w następnych latach umocniona przez środowisko opiniotwórczej "Gazety Wyborczej", dla której twórcy stanu wojennego stali się "ludźmi honoru". Pamiętne słowa naczelnego ideologa "GW" Adama Michnika "odpieprzcie się od generała", nie były tylko wyrazem stosunku ich autora do osoby gen. Wojciecha Jaruzelskiego, ale wezwaniem do rezygnacji z procesu rozliczenia twórców stanu wojennego.

Na początku lat 90. rozliczenie autorów stanu wojennego postulowało środowisko KPN-u. Klub Parlamentarny KPN złożył nawet w dniu 6 grudnia 1991r. formalny wniosek do Marszałka Sejmu o pociągnięcie do odpowiedzialności  konstytucyjnej i karnej osób odpowiedzialnych za wprowadzenie stanu wojennego. Tamten wniosek  dotyczył jedynie członków byłej Rady Państwa i  powołanej w grudniu 1981r. Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON). Wniosek KPN trafił do sejmowej komisji odpowiedzialności konstytucyjnej, gdzie w następnej kadencji Sejmu kompletnie ugrzązł. W końcu 1996 r., Sejm chcąc pozbyć się kłopotliwego wniosku, podjął uchwałę o umorzeniu postępowania w tej sprawie.

Nadzieje na rozliczenie twórców stanu wojennego odżyły z chwilą powstania Instytutu Pamięci Narodowej. W latach 2002-2007 pion śledczy IPN prowadził śledztwo w sprawie stanu wojennego, którego efektem  była akt oskarżenia, skierowany do Sądu Rejonowego Warszawa - Śródmieście. W skierowanym akcie oskarżenia IPN zarzucał gen. Jaruzelskiemu, gen.  Kiszczakowi i siedmiu innym osobom, kierowanie "związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw", a także o podżeganie członków ówczesnej Rady Państwa do przekroczenia swoich konstytucyjnych uprawnień. Sprawa trafiła później do Sądu Okręgowego w Warszawie. Od początku jednak nie było widać woli sądu, aby doprowadzić do wydania wyroku w tej sprawie. Sąd zarzucił IPN, że "nie przeprowadził typowych czynności śledczych", a przedstawione opinie biegłych w tej sprawie uznał za niepełne. Za to znacznie przychylniej warszawski sąd potraktował oskarżonych, godząc się na wniosek ich obrońców, aby IPN dodatkowo przesłuchał w tej sprawie m.in. Lecha Wałęsę, Michaiła Gorbaczowa, Margaret Thatcher, Zbigniewa Brzezińskiego, Richarda Pipesa, byłego sekretarza stanu USA Alexandra Haiga, byłeg szefa sztabu sił zbrojnych Układu Warszawskiego Anatolija Gribkowa oraz Mieczysława Rakowskiego, Stanisława Cioska, Zbigniewa Messnera, Bronisława Geremka, Tadeusza Mazowieckiego. Oczywistym stało się wówczas to, że przeprowadzenie tych czynności może  potrwać latami. Wszystko wskazywało wówczas, ze proces ugrzęźnie i wątpliwe będzie jego zakończenie.

Tymczasem mijały kolejne lata. Niektóre środowiska polityczne  podejmowały różne inicjatywy,  mające wywrzeć presje na polski wymiar sprawiedliwości, który odsuwał od siebie problem rozliczenia stanu wojennego i zadośćuczynienia jego ofiarom. Wojsko w czasie stanu wojennego Ludowe Wojsko Polskie było  główną siła wprowadzającą w kraju stan wojenny.  To właśnie ono odpowiadało za wprowadzenie stanu wojennego w gminach, powiatach i polskich miastach. Historycy szacują, ze w całej operacji zaprowadzania stanu wojennego użyto co najmniej 91 tys. żołnierzy. To wojsko "odblokowywało" strajkujące w grudniu 1981 r. zakłady pracy, to ono prowadziło agresywną propagandę, mającą przekonać Polaków do słuszności stanu wojennego. Ale przede wszystkim to sami wojskowi  byli autorami całego planu stanu wojennego. Już bowiem w sierpniu 1980 r., a więc zaraz po powstaniu "Solidarności" Sztab Generalny LWP rozpoczął prace studyjne nad tak zwanym planem "W". W skład zespołu wojskowych planistów stanu wojennego weszli m. in. generałowie: Tadeusz Hupałowski, Jerzy Skalski, Antoni Jasiński, Norbert Dackun oraz płk. Ryszard Kukliński. W marcu 1981r. istniał już opracowany przez wojskowych "Ramowy plan działań zbrojnych w przypadku wprowadzenia stanu wojennego". Działanie te jak określano w dokumentach miały "zniweczyć kontrrewolucyjny zamach na socjalistyczne państwo". Pomimo, że SG i całe LWP były przygotowane do wprowadzenia stanu wojennego już w połowie marca 1981r., decyzje o jego wprowadzeniu przesunięto o prawie pól roku.

Wojsko nie tylko było najważniejszym narzędziem wprowadzania stanu wojennego. Cała władza w kraju, na różnych szczeblach i poziomach znalazła się w grudniu 1981r. w rękach wojskowych. Rządy w kraju przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego (WRON-a), która już na pierwszym posiedzeniu w dniu 14 grudnia 1981r. uznała, ze podjęte w kraju działania były "żywotną, ogólnonarodową koniecznością". Wojsko wkroczyło do akcji już w dniu 12 grudnia około godziny 23.30, a więc jeszcze zanim ogłoszono  wprowadzenie stanu wojennego. Tym samym wydawane rozkazy też należy uznać za   całkowite bezprawie. Wojsko zablokowało węzły łączności w 300 obiektach na terenie całego kraju oraz w Polskim Radiu i Telewizji. Przejęło również kontrolę strategicznych obiektów i lotnisk. Dziesięć dużych związków taktycznych LWP zostało skierowanych w rejon Warszawy, Gdańska, Szczecina, Bydgoszczy, Poznania, Wrocławia oraz Górnego Śląska, celem zapewnienia pełnej  kontroli tych obszarów. Wojsko obstawiło również wszystkie linie kolejowe i drogowe. W grudniu 1981r.  jednostki wojskowe  wzięły udział w akcjach "odblokowywania" strajkujących zakładów pracy. W 62 zakładach pracy na terenie całej polski uczestniczyło co najmniej 6 tysięcy żołnierzy z różnych jednostek szturmowych, wyposażonych  w czołgi i wozy bojowe. To właśnie one miały przestraszyć strajkujących robotników i złamać ich ducha oporu.

Ale nie tylko sam grudzień 1981r. był dziełem wojska. Rzeczywistość późniejszych miesięcy stanu wojennego także była dziełem wojska. W całym kraju działało 940 komisarzy wojskowych, których zadaniem było pilnowanie, czy wykonywane są zarządzenia stanu wojennego  i zapobieganie wszelkim "wrogim wystąpieniom"  w podległym terenie. Obok komisarzy wojskowych działało 8 tys. wojskowych grup operacyjnych, które zajmowały się "wywrotową" działalnością obywateli. Ale wojsko w czasie stanu wojennego to także jego agresywna propaganda. Agresywna propaganda wojska opluwająca "Solidarność" i nawoływała do ostatecznego siłowego rozprawienia się z nią. Wysiłki propagandowe wojska były ogromne,  bo jak nie nazwać  ponad 4 miliony przygotowanych i wydrukowanych przez wojsko  plakatów , obwieszczeń, ulotek i innych materiałów propagandowych, w czasie kraju , w którym notorycznie brakowało papieru, a publikacje naukowe wydawane były latami. Wojsko również było częścią aparatu represji stanu wojennego. Kontrwywiad WSW rozpracowywał poszczególne ogniwa podziemnej "Solidarności" i to on miał w tym zakresie znacznie lepsze efekty od SB. Kontrwywiad WSW prowadził ponad 300 spraw operacyjnych wobec środowisk opozycyjnych w czasie stanu wojennego.  WSW werbowało również  swoich współpracowników w ośrodkach internowania. Zarząd II SG, czyli wojskowy wywiad   w czasie stanu wojennego zbierał informacje na temat wrogich ośrodków wywrotowych za granicą i ich powiązań z "Solidarnością" w kraju. Wojskowi wywiadowcy rozpracowywali m.in. środowisko Paryskiej "Kultury", Biura "Solidarności" w Brukseli, oraz wspierających "Solidarnośc" środowisk polonijnych w USA i Kanadzie.


Wymiar niesprawiedliwości
Utrzymanie stanu wojennego nie byłoby możliwe bez posłusznego władzy wymiaru sprawiedliwości. Ten w czasach stanu wojennego literalnie wypełniał bezprawie dekretu o stanie wojennym. Robił to już wtedy gdy jeszcze dekret ten formalnie nie obowiązywał. Dekret został ogłoszony wprawdzie w radiu i telewizji już 13 grudnia, a dzień później opublikowała go reżimowa prasa, ale Dziennik Ustaw z dekretem ukazał się dopiero 18 grudnia. A zatem zakładając (nieprawdzie!), że stan wojenny był legalny, to dopiero od 18 grudnia  przestępstwem mogło być kontynuowanie działalności związkowej, udział w "akcjach protestacyjnych", rozpowszechnianie wiadomości "mogących wywołać niepokój publiczny". Jeszcze bardziej kuriozalne było to, że ostatni artykuł dekretu stanowił, że "wchodzi w życie z dniem ogłoszenia, z mocą od dnia uchwalenia", czyli od 12 grudnia 1981 r. W ten sposób władze stanu wojennego naruszyły fundamentalną zasadę prawa, mówiącą, że prawo nie działa wstecz.

Prokuratorzy i sędziowie już w okresie pomiędzy 13 a 18 grudnia 1981r. pozbawiali wolności i skazywali za naruszanie tego dekretu. IPN już kilka lat temu zakwalifikował te działania jako zbrodnię komunistyczną, która nie ulega przedawnieniu. Jednak wysiłki IPN, aby pociągnąć do odpowiedzialności sędziów za tamte wyroki spotykały się w ostatnich latach z murem sprzeciwu świata prawniczego. Zasadniczy problem tkwi w tym, że środowisko prawnicze  twardo broniło i broni nadal swoich przedstawicieli, którzy dopuścili się bezprawia stanu wojennego. Żeby pociągnąć prokuratorów i sędziów do odpowiedzialności, trzeba uchylić im immunitet. Tymczasem sądy dyscyplinarne odrzucały w ostatnich latach wnioski IPN, argumentując, że sam dekret skutecznie zwolnił sędziów z przestrzegania zasady niedziałania prawa wstecz.  Funkcjonujący przy Sądzie Najwyższym, Wyższy Sąd Dyscyplinarny dla Sędziów w przyjętej 20 grudnia 2007r. uchwale uznał, że zwolnienie sędziów przez dekret z zasady niedziałania prawa wstecz jest "oczywiste". Dzięki tej uchwale, sądy dyscyplinarne mogły oddalać wnioski IPN o uchylenie immunitetu sędziom jako bezzasadne, nie trudząc się uzasadnieniem i nie męcząc nad odwołaniami IPN-u.


Nie tylko chodzi o bezprawie wymiaru sprawiedliwości PRL w czasie pierwszych dni stanu wojennego. Wielu prokuratorów i sędziów wykazywało szczególna gorliwość w egzekwowaniu prawa stanu wojennego, w ciągu całego okresu jego obowiązywania. Według szacunków IPN około 170 tys. osób zostało ukaranych na podstawie dekretu o stanie wojennym. Grupę tą należy uznać za ofiary sądów stanu wojennego. IPN już trzy lata temu zaczął publikować  w internecie materiały z procesów,  jakie podczas stanu wojennego wytaczane były opozycjonistom.

Pojawiają się tam nazwiska sędziów i prokuratorów, którzy dziś zajmują eksponowane stanowiska. Są wśród nich sędziowie Sądu Najwyższego, sądów apelacyjnych i Prokuratury Krajowej i prokuratur apelacyjnych. Na mocy dekretu o wprowadzeniu stanu wojennego skazywali oni m.in. na wieloletnie więzienie osoby, które rozrzucały ulotki czy pisały na murach antypaństwowe hasła. To właśnie oni ponoszą odpowiedzialność za bezprawne pozbawienie wolności wielu działaczy opozycji. Nie wiemy dokładnie ilu takich sędziów i prokuratorów jest nadal czynnych w wymiarze sprawiedliwości. Pion śledczy IPN ustalił, że  tylko w Bielsku Białej jest 33 sędziów i prokuratorów  z czasów stanu wojennego. Z pewnością także po ostatnim orzeczeniu TK o bezprawności dekretu o stanie wojennym, sądy dyscyplinarne nadal nie będą godziły się na odebranie immunitetu sędziom stanu wojennego. I nadal będą uwalniały ich od odpowiedzialności za stosowanie bezprawnego prawa stanu wojennego wykorzystując przy tym wszelkie proceduralne sposoby.

Będzie to jeszcze bardziej kuriozalne, po tym jak katowicki sąd skazał zomowców, którzy strzelali w grudniu 1981 r. do górników okupujących kopalnię "Wujek" za to, że wykonali bezprawny rozkaz. Pomimo, ze katowicki sąd w trakcie procesu zomowców z "Wujka" przyjął wymóg przeciwstawiania się bezprawnemu rozkazowi o uzyciu broni, to nadal polskie sądy stoją na stanowisku, aby uwalniać sędziów stanu wojennego od odpowiedzialności za stosowanie bezprawia i to osób o znacznie wyższej świadomości prawnej i pełniące bardziej odpowiedzialną funkcję niż zomowcy z "Wujka". Tym sposobem przed kolejnymi rocznicami stanu wojennego sprzeniewierzenie się niezawisłości sędziowskiej w czasie stanu wojennego prawdopodobnie nie zostanie osądzone. Jest jeszcze aspekt etyczny i moralny tej sprawy, mający niewątpliwie znaczenie dla kondycji dzisiejszego wymiaru sprawiedliwości. Każdy z orzekających sędziów w stanie wojennym składał kiedyś ślubowanie zachowania niezawisłości  przy wyrokowaniu. Z tego ślubowania nie mógł zwolnić nawet stan wojenny, definiowany przez jego twórców jako stan wyższej konieczności.


Kilka lat temu prof. Adam Strzembosz napisał "sprawiedliwość nie może być niżej oceniana od negatywnych następstw, jakie prokuratorowi lub sędziemu groziły za stosowanie się do niej, ale i  dlatego, że funkcjonariusze wymiaru sprawiedliwości nie mogą korzystać  z dobrodziejstwa stanu wyższej konieczności".
 

KOMENTARZE

  • Oto ten...
    Oto ten, ktory wydal rozkaz strzelania do mnie, gdy jeszcze jako uczen szkoly sredniej, przylaczylem sie do protestu gdanskich robotnikow w roku
    1970-tym. Potem gdy od Sierpnia '80 wsparlem Strajk i wlaczylem sie w proces przemian, poprzez prase i TV plul mi w twarz. Oto ten ktory nastepnie w stanie wojennym zamordowal czworo moich przyjaciol, a wielu z nich wiezil i represjonowal. I co? Stac go jedynie na "przepraszam, ale zrobil bym to dzisiaj ponownie"? Jak trzeba byc podlym draniem, by cos takiego po wielu latach potwierdzic? Czy nie jest hanba dla tego narodu, ze
    sa w nim jego zwolennicy?
  • Gdyby w PRL-bis istniała sprawiedliwość — to tow. Jaruzelski jako sowiecki agent i sowiecki generał byłby skazany za zbrodnie
    * * *

    Członkowie komunistycznych, sowieckich partii w PRL zwanych PPR i PZPR oraz zbrodniczych służb bezpieczeństwa tych partii — popełnili w PRL dziesiątki tysięcy zbrodni komunistycznych przeciwko Narodowi Polskiemu, a także i zbrodni przeciwko pokojowi oraz ludzkości.

    Gdyby w PRL-bis istniała sprawiedliwość — to tow. Jaruzelski jako komunista, sowiecki agent i sowiecki generał, a jednocześnie nadzorca bandytów odpowiadający za zbrodnie dokonywane przez tajne służby w PRL — już dawno byłby skazany razem ze swoimi komunistycznymi, zbolszewizowanymi wspólnikami i podwładnymi bandytami z SB oraz innych tajnych sowieckich służ w PRL. Wszyscy oni byliby skazani za swoje czyby kryminalne oraz zbrodnie przeciwko Narodowi Polskiemu…

    Jednocześnie, za przygotowywanie współnie z przestępcami z sowieckiego, komunistycznego Kremla, zbrodniczej, atomowej wojny światowej — w czasie której ci komunistyczni zbrodniarze mieli zamordować miliony niewinnych osób oraz dokonać potwornych zniszczeń bronią jądrową w Europie — zbrodniarz Jaruzelski byłby skazany za zbrodnie przeciwko pokojowi oraz ludzkości. Zostałby skazany wraz z paroma innymi sowieckimi generałami z LWP oraz służącymi interesom sowieckim, komunistycznymi zbrodniarzami i zdrajcami z Biura Politycznego PZPR i sekretarzami KC PZPR.

    Jednakże, ponieważ z agenturalnych, zsowietyzowanych pseudo elit rodem z PRL utworzono w znacznej części wartwę rządzącą w postsowieckim, nadwiślańskim kraju, czyli PRL-bis — sowieccy i komunistyczni zbrodniarze z PRL — chodzą wolni i kpią z sprawiedliwości... Dbała o to przez lata, stara sowiecka agentura — mordującej polskich patriotów stalinowskiej Informacji Wojskowej — a więc tow. Jaruzelski i tow. Kiszczak.
    * * *

    Pojęcie zbrodni komunistycznych sprecyzowała ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej-Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (DzU z dnia 19 grudnia 1996 r.), obok zbrodni nazistowskich.

    Według prawa międzynarodowego zbrodnie komunistyczne, stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne nie ulegają przedawnieniu.

    Art. 43 Konstytucji RP także mówi, iż: "Zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości nie podlegają przedawnieniu."

    *
  • nie wierze Ci sowiecki generale
    Cyt.:-..."

    U schyłku życia jeżeli już robi się bilans swoich dokonań to powinien on dotyczyć całego jego okresu.
    Jeśli w obliczu śmierci oraz zbliżającej się 30 rocznicy stanu wojennego Jaruzelski koncentruje się jedynie na tym właśnie haniebnym wydarzeniu, którego był autorem to oznacza, że po raz kolejny, nawet leżąc na łożu śmierci wpisuje się w bieżącą polityczną grę co czynił niejednokrotnie.
    Jeżeli już Jaruzelski chce rzeczywiście i szczerze wyrazić żal to powinien zacząć od przepraszania za krew najwierniejszych synów tej ziemi, którą zaczął przelewać już od 1945 roku, kiedy likwidował w okolicach Częstochowy oraz Radomska, Konspiracyjne Wojsko Polskie pod dowództwem wspaniałego patrioty i przedwojennego nauczyciela kapitana Stanisława Sojczyńskiego, „Warszyca”.
    To właśnie tu na jego bandyckich rękach pojawiła się przelana polska krew. Miał wtedy zaledwie 22 lata.
    Zatwardziały komunista, zaufany KGB, GRU, zawsze w zdyscyplinowany sposób wykonywał rozkazy skierowane przeciwko własnemu narodowi.
    W NRD, na Węgrzech czy w Czechosłowacji do tłumienia antykomunistycznych powstań niezbędna była odsiecz z Moskwy. W Polsce każdy niepodległościowy zryw od zakończenia II wojny światowej był pacyfikowany przez wyselekcjonowanych tubylców cieszących się bezgranicznym zaufaniem Kremla, a najbardziej zaufanym z nich był Jaruzelski.
    W 1956 roku po gomułkowskiej odwilży Jaruzelski opowiedział się, za pozostaniem w LWP marszałka Rokossowskiego i sowieckich doradców.
    W 1968 r. aktywnie uczestniczył w antysemickich czystkach w LWP i mimo to nigdy nie został potępiony przez tak wrażliwe na tę kwestię środowisko Adama Michnika. Zrehabilitował się przecież mordując własny naród, więc „odpieprzcie się od generała” grzmiał naczelny Wyborczej.
    Za te wszystkie zasługi stanął z nadania Moskwy na czele Ludowego Wojska Polskiego właśnie w 1968 roku. W 1970 roku nie zawahał się wykonania partyjnego rozkazu strzelania do polskich robotników na wybrzeżu.
    W grudniu 1981 roku nastąpiło „ukoronowanie” kilkudziesięcioletniej kariery zdrajcy. To wtedy na polecenie Kremla spacyfikował wielomilionowy i spontaniczny niepodległościowy zryw Polaków. Zryw, który wyzwolił tak wielką narodową energię, jakiej nie doczekaliśmy się przez całe następne pokolenie, aż do dnia dzisiejszego. To on zdławił ducha i nadzieję.
    W 1984 roku za wiernopoddaństwo i ujarzmianie własnego narodu, jako jedyny w historii polski komunista otrzymał niezwykle reglamentowany platynowo - złoty Order Lenina, najwyższe odznaczenie ZSRR..."http://kokos.salon24.pl/372272,nie-wierze-ci-sowiecki-generale
    Cóż można jeszcze dodać do sprawy Jaruzelskiego?Po tragedii smoleńskiej demonstracyjnie wziął udział w paradzie moskiewskiej,nigdy nie zwrócił orderu Lenina,choć tak chętnie posługuje się honorem oficerskim.Nie starczyło mu odwagi stawiać się w procesach dotyczących wydarzeń na Wybrzeżu.Wątpliwa to i wybiorcza odwaga oficera wojska,ale nie zapominajmy, ze był oficerem Ludowego Wojska Polskiego,wasala Armii Czerwonej.Żaden stan zdrowia nie usprawiedliwia oceny tej postaci w kontekście jego zasług dla sowieckiego imperium.Kolejne książki i artykuły popełniane jego lub inną usłużną ręką nie pozwalają na najmniejsza wątpliwość po której stronie stoi.Na koniec przypominam hasło jakie pojawiło się w pierwszych tygodniach stanu wojennego w przejściu podziemnym pod Rondem w Warszawie:
    Wojtek-historia Ci może wybaczy,
    u Nas masz prze..bane - NARÓD.
    Przy tym pozostańmy,pamiętając ofiary stanu wojennego i wszystkich jego sprawców.Zbrodnia stanu Wojennego wpisuje się w zbrodnie komunistyczne,dla których nie ma i nie będzie przebaczenia czy zapomnienia,choćby obecni decydenci bardzo tego pragnęli. PAMIĘTAJMY!
    Pamięć i prawda jest potężną silą!Tego Nam trzeba.
  • @Autor
    Dziękuję za ten tekst w imieniu wielu Polaków w kraju i poza.Nie jest łatwo w dzisiejszej rzeczywistości, prawdziwym Polakom artykułować swe opinie i przemyślenia bez obaw o jutro swoich rodzin i swoje własne.Plaga samobójstw i nieoczekiwanych zgonów polityków,osób prominentnych,osób publicznych i innych"niepokornych"lub nieprzychylnych obozowi rządzącemu ,za czasów PO wyczerpuje wszelkie granice przypadku.Tym bardziej należą się Panu słowa uznania i szacunku.Pozdrawiam serdecznie,prosząc o więcej...Tego Nam trzeba.
  • @Antoni1
    Leczyles sie kiedys psychiatrycznie?
  • @ktokolwiek
    Za kołnierz i rozstrzelać tego bydlaka!
  • Jaruzelski byl bezposrednim szefem zalozyciela NE R.Opary wysoko postawionego
    oficera LWP z przykrywka lekarza do dzialan agenturalnych.

    czytaj:

    http://wzzw.wordpress.com/2011/12/06/parol-ryszarda-opary-czesc-2-kbw-goldberg/
  • I ten brak kary jest nową zbrodnią
    popełnioną tym razem na konto nowych władz "suwerennej" już przecież Polski.
    Biorąc zaś sprawę rozliczenia zbrodni Stanu Wojennego za probierz faktycznych zmian dokonujących się w wyniku"transformacji" ustrojowej w Polsce, to bez przesady stwierdzić można, że zmiany są tylko KOSMETYCZNE!!!!

    Pozdrawiam.
  • @ALL - a może coś na wzór argentyński!!??
    Mamy 100% wzór do wykorzystania !!!!
    Tak postępuje się z wrogami narodu!!!


    http://wokanda.nowyekran.pl/post/44022,ukaranie-wron-i-reszty-bandy-za-zbrodnie-prl-u-to-proste
  • @Andre Cholet
    Mamy też polskie dobre wzorce i wiemy co ze zdrajcami się robi- II W.Ś. była przecież nie tak dawno. Wystarczy więc popytać dziadków i ojców, oni opowiedzą co i jak się to kiedyś robiło.

    Pozdrawiam.
  • O bolszewickim skurwienie oraz donosach na Polaków sowieckiego agenta i zbrodniarza — tow. jaruzelskiego
    * * *

    (...)
    — Obraziłeś Wojsko Polskie:
    w 1946 - gdy ścigałeś w piotrkowskiem, radomszczańskiem żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego i w 1947 gdy ochraniałeś fałszerstwo wyborcze.

    — w latach '50 gdy lustrowałeś szkoły wojskowe i czyściłeś wojsko z katolików i kułaków (twoje cytaty pochodzą z protokołu Inspekcje Szkół Oficerskich (2.01.-15.06.1951 r.). CAW, sygn. IV/ 820 /136)

    Kadra oddana jest sprawie budownictwa socjalizmu i przyjaźni dla potężnej twierdzy pokoju ZSRR W szkole w widoczny sposób wśród całego stanu osobowego wzrosło przywiązanie i zrozumienie roli PZPR oraz umocnienie miłości do WKP(b) i wodza postępowej ludzkości Generalissimusa Stalina.


    — Było pięknie lecz nie do końca bowiem donosiłeś:

    Drobnomieszczańskie klerykalne otoczenie Sieradza wywiera nacisk na oficerów i podchorążych Szkoły. Wyrazem tego nacisku jest wzięcie ślubu w kościele przez członka partii ppor. Utechta o czym przez dłuższy czas nikt w szkole nie wiedział.

    Do egzekutywy POP Kursu Doskonalenia Podoficerów Zawodowych - wybrano na zastępcę sekretarza kułaka Kozaka Franciszka. Okłamał Partię referując swój życiorys, zamiast podanych 14 ha ma 16.80 ha i 15 świń. Został usunięty z szeregów partyjnych

    w 1956 - gdy głosowałeś za pozostaniem na stanowisku Rokossowskiego.
    w 1966 - gdy z lojalności do tow. gen. Spychalskiego nie wszedłeś do kościoła, w którym na katafalku spoczywała Twoja Matka
    (...)

    ———————
    Cytat za: http://nielubiegazety2.blogspot.com/2009/12/jaruzelski-prosisz-masz.html

    *

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031